Poniedziałek, 6 lipca 2026
Imieniny: Dominika, Łucja, Gotard

Bielik spod Czarnkowa trafił do lecznicy. Czytelnik ujawnia, jak naprawdę wyglądała pomoc

Czy bielik znaleziony przy leśnej drodze między Romanowem Dolnym a Kruszewem naprawdę został uratowany przez sprawną interwencję służb, czy raczej dzięki zaangażowaniu przypadkowych osób? Z relacji czytelnika wynika, że kluczowe były nie tylko działania policjantów, ale też wielogodzinna opieka prywatna i prywatny transport do ośrodka rehabilitacji.

Interwencja przy leśnej drodze

Do zdarzenia doszło 1 lipca 2026 roku, około godziny 15:20, gdy dyżurny czarnkowskiej jednostki odebrał zgłoszenie o dużym ptaku drapieżnym, który leżał przy leśnym odcinku trasy Romanowo Dolne - Kruszewo i nie był w stanie samodzielnie się przemieszczać. Na miejsce skierowano patrol policji - informuje mł. asp. Hubert Zawadzki z czarnkowskiej policji.

Po dotarciu funkcjonariuszy okazało się, że w zaroślach znajduje się osłabiony bielik. Ptaka zabezpieczono z zachowaniem ostrożności: został owinięty kocem i umieszczony w kartonie, by ograniczyć stres i zapewnić mu bezpieczeństwo. Po kontakcie z placówką zajmującą się pomocą dzikim zwierzętom ustalono, że ma trafić do Dzikiego SOR-u w Poznaniu, gdzie miał otrzymać specjalistyczną opiekę weterynaryjną.

Rannego ptaka ostrożnie owinięto kocem i umieszczono w kartonie, aby zapewnić mu bezpieczeństwo oraz ograniczyć stres.

Hubert Zawadzki

Głos czytelnika: pomoc była szersza niż policyjny komunikat

Po publikacji informacji o zdarzeniu do redakcji napisał czytelnik, który sam uczestniczył w akcji ratowania ptaka. Jego wersja pokazuje, że bielik nie został od razu przewieziony do ośrodka, a przez kilkanaście godzin pozostawał pod opieką osoby prywatnej, która zgodziła się go zabezpieczyć i zapewnić mu możliwie dobre warunki do czasu zorganizowania transportu.

W tym czasie Fundacja Z Dzikiej Strony, pomagająca dzikim zwierzętom, szukała osoby lub instytucji, która mogłaby przetransportować rannego ptaka do specjalistycznego ośrodka. Jak podkreśla czytelnik, ani Gmina Czarnków, ani Policja, ani inne instytucje publiczne nie zapewniły takiego przewozu. Ostatecznie zgłosił się on sam i w swoim prywatnym czasie, za własne pieniądze oraz własnym samochodem, pojechał po bielika spod Czarnkowa.

Ostatecznie zgłosiłem się ja. W swoim prywatnym czasie, za własne pieniądze i własnym samochodem pojechałem po bielika spod Czarnkowa.

Filip Faliński

Transport do Spytkówek i dalsza opieka nad ptakiem

Z relacji czytelnika wynika, że przewóz nie zakończył się w Poznaniu, lecz w ośrodku rehabilitacji dzikich zwierząt w Spytkówkach pod Kościanem. Cała akcja zajęła mu ponad 6 godzin i przypadła w środku dnia roboczego. Jak zaznacza, bez osoby, która przez kilkanaście godzin zajmowała się rannym ptakiem, bez zaangażowania fundacji i bez prywatnego transportu, bielik mógłby nie doczekać specjalistycznej pomocy.

W tej samej okolicy tego samego dnia znaleziono także drugiego ptaka wymagającego interwencji. W jego przypadku pomoc nie dotarła na czas - zwierzę padło, zanim udało się zorganizować transport i leczenie. Czytelnik zwraca uwagę, że późniejszy komunikat Wielkopolskiej Policji opisał sprawę w sposób niepełny, sugerując, iż transport zorganizowali policjanci i że ptak trafił do Dzikiego SOR-u w Poznaniu. W rzeczywistości - jak podkreśla - bielik pojechał do Spytkówek, a ciężar organizacji pomocy przez wiele godzin spoczywał na osobach prywatnych i fundacji.

Dzisiaj już wiemy, że będzie zdrowy i wróci do pełni sił.

Filip Faliński

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców regionu

Ta historia pokazuje, że ratowanie dzikich zwierząt w praktyce bywa zależne od szybkiej reakcji wielu osób, a nie tylko od oficjalnych procedur. Dla lokalnej społeczności to ważny sygnał, bo w sytuacjach kryzysowych liczą się godziny, a czasem nawet minuty. Każde opóźnienie może przesądzić o tym, czy zwierzę przeżyje.

Sprawa z powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego rodzi też pytania o współpracę między służbami, fundacjami i osobami prywatnymi. Z jednej strony policja zabezpieczyła ptaka na początku interwencji, z drugiej - dalsza logistyka pomocy miała w dużej mierze opierać się na społecznej inicjatywie. To właśnie ten element wywołał zastrzeżenia czytelnika, który zwraca uwagę, że bez oddolnego zaangażowania bielik mógłby nie otrzymać właściwej pomocy.

Co wiadomo teraz

Według przekazanych informacji bielik ma już zapewnioną specjalistyczną opiekę i powinien wrócić do pełni sił. Sama sprawa pozostaje jednak przykładem tego, jak ważne są sprawne procedury ratowania dzikich zwierząt oraz szybka możliwość transportu do odpowiedniego ośrodka. Właśnie od tego może zależeć życie zwierzęcia chronionego gatunku.

Informacje przekazała Komenda Powiatowa Policji w Czarnkowie oraz czytelnik, który brał udział w transporcie ptaka.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Doświadczony naczelny z 22-letnim stażem, pilnuje wiarygodności i tempa lokalnych newsów.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!