Poniedziałek, 6 lipca 2026
Imieniny: Dominika, Łucja, Gotard

Odór z komunalnego mieszkania na Grunwaldzie męczy sąsiadów. Sprawą zajmują się instytucje

Na jednym z bloków przy ulicy Marcelińskiej na Grunwaldzie od dłuższego czasu narasta problem, który dla mieszkańców stał się codziennym testem wytrzymałości. Z lokalu komunalnego wydobywa się intensywny odór, a sąsiedzi mówią wprost, że bywa on nie do zniesienia i powoduje mdłości.

Sprawa dotyczy mieszkania należącego do Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Jak wynika z relacji lokatora, który nagłośnił problem, w lokalu mieszka osoba z niepełnosprawnością, wymagająca wsparcia w podstawowych czynnościach. Uciążliwości nasilają się szczególnie w czasie upałów, a wcześniej dochodziło już do problemów z zapchanym odpływem.

Uciążliwość, która wychodzi poza jedno mieszkanie

Sąsiedzi podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o dyskomfort w obrębie samego lokalu. Zapach ma rozchodzić się po klatce schodowej i instalacji kanalizacyjnej, co sprawia, że oddziałuje na cały budynek. Mieszkańcy skarżą się, że w pewnych momentach przejście wspólną częścią nieruchomości staje się bardzo trudne.

Według zgłoszenia, najgorsza sytuacja występowała zimą, gdy doszło do zapchania odpływu. Teraz, przy wysokich temperaturach, odór ma przybierać na sile. Lokatorzy obawiają się, że bez realnych działań problem będzie wracał, a oni nadal pozostaną bez jasnej informacji, jakie kroki podejmują instytucje odpowiedzialne za sprawę.

„Smród bywa nie do zniesienia. Wszyscy wiedzą, że kobieta nie radzi sobie, ale realnej pomocy brak”

mieszkaniec bloku przy ulicy Marcelińskiej

Stanowisko ZKZL: kontrola i ograniczone możliwości działania

Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych potwierdza, że problem jest mu znany i że sprawa jest monitorowana na bieżąco. Spółka informuje także, że w związku ze zgłoszeniem wystąpiła do zarządcy części wspólnych nieruchomości o sprawdzenie instalacji kanalizacyjnej, aby potwierdzić lub wykluczyć ewentualne nieprawidłowości.

Jednocześnie ZKZL podkreśla, że musi respektować prywatność lokatorów zasobu komunalnego. Z tego powodu nie może ujawniać ani komentować informacji dotyczących sytuacji osobistej, zdrowotnej czy rodzinnej mieszkańców lokalu. Spółka zaznacza jednak, że podejmuje działania mieszczące się w jej kompetencjach i zgodne z prawem, których celem jest ograniczenie uciążliwości oraz wyjaśnienie okoliczności sprawy.

„ZKZL na bieżąco monitoruje sprawę, podejmując działania pozostające w zakresie swoich kompetencji”

Katarzyna Pasternak, ZKZL

MOPR: pomoc jest możliwa, ale tylko przy współpracy mieszkańca

O problemie wie również Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Jak wyjaśnia Bogna Kisiel z MOPR, każde zgłoszenie dotyczące osoby w trudnej sytuacji jest traktowane poważnie, a służby mają reagować bez zwłoki. W takich przypadkach standardowo proponowane są usługi opiekuńcze oraz dowóz posiłków do domu.

Przeszkodą bywa jednak brak zgody samej osoby na pomoc. Jeśli odmawia ona współpracy, nie przyjmuje leczenia, nie zgadza się na kąpiel, zmianę pościeli czy sprzątanie, opiekunki nie mogą działać wbrew jej woli. Wtedy, przy uwzględnieniu zdrowia i życia mieszkańca, możliwe jest skierowanie do domu pomocy społecznej. Jak przypomina MOPR, taki proces nie jest natychmiastowy, bo na miejsca w DPS-ach czekają kolejne osoby.

„W takich przypadkach, oferujemy przede wszystkim usługi opiekuńcze i dowóz posiłków do domu”

Bogna Kisiel, MOPR

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla całego budynku

To nie jest wyłącznie indywidualny problem jednej lokatorki i jednego mieszkania. Dla pozostałych mieszkańców oznacza to realne pogorszenie warunków życia w miejscu, które powinno zapewniać spokój i bezpieczeństwo. W takich sytuacjach stykają się ze sobą dwie ważne potrzeby: pomoc osobie niesamodzielnej oraz ochrona komfortu sąsiadów.

Sprawa pokazuje też, jak trudne bywają granice między obowiązkami właściciela lokalu, pomocą społeczną i prawem do prywatności. Dla lokalnej społeczności ważne jest, by podobne przypadki nie kończyły się na wymianie pism, lecz prowadziły do rzeczywistego wsparcia i szybkiej poprawy warunków życia wszystkich stron.

Co może się wydarzyć dalej

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że kobieta oczekuje obecnie na miejsce w DPS. Jeśli to się potwierdzi, sytuacja może ulec poprawie zarówno dla niej, jak i dla mieszkańców bloku przy ulicy Marcelińskiej. Na razie instytucje deklarują, że sprawa pozostaje pod ich kontrolą.

Źródłem informacji jest relacja mieszkańca oraz stanowiska Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych i Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Doświadczony naczelny z 22-letnim stażem, pilnuje wiarygodności i tempa lokalnych newsów.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!