Piątek, 14 sierpnia 2026
Imieniny: Alfred, Euzebiusz, Maksymilian

Fałszywy alarm nad stawem w Luboniu. Służby przez 2 godziny szukały mężczyzny, którego tam nie było

Reklamuj sie w tym artykule

W czwartek 13 sierpnia tuż po godzinie 23:00 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie, który wszedł do stawu w Luboniu i nie wyszedł na brzeg. Na miejscu natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. Po dwóch godzinach okazało się, że do zdarzenia w ogóle nie doszło.

Nocna akcja służb nad stawem

Zgłoszenie wpłynęło o godzinie 23:00. Dyżurny natychmiast zadysponował na miejsce strażaków z OSP Luboń oraz OSP Mosina, a także Szkołę Aspirantów PSP w Poznaniu. Równolegle działania prowadziła policja, która sprawdzała teren wokół zbiornika.

Ratownicy przystąpili do przeszukiwania wody przy użyciu sonarów, robotów podwodnych oraz dronów. Przez blisko 2 godziny przeczesywali staw i jego okolice, nie znajdując żadnych śladów wskazujących na to, by ktokolwiek wchodził do wody.

Zgłoszenie okazało się fałszywe

Po około dwóch godzinach od pierwszego zgłoszenia ustalono, że zdarzenie nie miało miejsca. Żaden mężczyzna nie wszedł do stawu, a cała interwencja była wynikiem fałszywego alarmu. Policja zakończyła czynności na lądzie, a strażacy mogli wrócić do swoich remiz.

Choć nikt nie ucierpiał, sytuacja pokazuje, jak dużo sił i środków pochłania tego typu zgłoszenie. W akcji brały udział trzy jednostki, w tym specjalistyczny sprzęt do poszukiwań podwodnych.

Apel strażaków o odpowiedzialność

Strażacy z OSP Luboń podkreślają, że każde zgłoszenie o zagrożeniu życia jest traktowane z pełną powagą i natychmiast podejmowane są odpowiednie działania. Jednocześnie zwracają uwagę, że fałszywe alarmy angażują system ratowniczy oraz osoby, które w tym samym czasie mogą być potrzebne gdzie indziej.

Apelują do mieszkańców o przekazywanie dokładnych i prawdziwych informacji. Każde niepotrzebne zadysponowanie służb to realne ryzyko, że pomoc nie dotrze na czas do kogoś, kto naprawdę jej potrzebuje.

Dlaczego to ważne dla mieszkańców?

Choć tym razem skończyło się tylko na strachu i kilku godzinach pracy ratowników, warto pamiętać, że każdy fałszywy alarm ma swoją cenę. To nie tylko koszty paliwa i eksploatacji sprzętu, ale przede wszystkim czas, który mógł być poświęcony realnej interwencji.

Dla lokalnej społeczności to także sygnał, że służby działają sprawnie i są gotowe do reakcji o każdej porze. Jednak ich skuteczność zależy również od odpowiedzialności osób zgłaszających.

Co dalej?

Służby nie ujawniają, czy sprawca fałszywego zgłoszenia zostanie ustalony. Tego typu sytuacje są jednak każdorazowo analizowane, a policja może prowadzić czynności zmierzające do wyjaśnienia okoliczności zgłoszenia.

Mieszkańcy, którzy są świadkami realnych zagrożeń, wciąż powinni dzwonić na numer alarmowy. Ważne jest jednak, aby robić to rozważnie i tylko wtedy, gdy mamy pewność, że ktoś naprawdę potrzebuje pomocy.

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Doświadczony naczelny z 22-letnim stażem, pilnuje wiarygodności i tempa lokalnych newsów.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!