Sobota, 1 sierpnia 2026
Imieniny: Alfons, Nadia, Piotr

Afera w POSUM: pracownik dopisywał „VIP” do kartotek i wysyłał screeny do portalu. Miasto ujawnia szczegóły

Reklamuj sie w tym artykule

Poznański Ośrodek Specjalistycznych Usług Medycznych stał się areną skandalu, który wstrząsnął lokalnym samorządem. Jeden z pracowników miał nie tylko nielegalnie ingerować w dane pacjentów, ale także przekazywać je osobom nieupoważnionym. Dziś wiadomo, że ofiarami byli ludzie związani z magistratem, a cała akcja miała na celu zdyskredytowanie urzędników. Sprawą zajęła się już prokuratura, a miasto zapowiada wyciągnięcie konsekwencji.

Kim jest sprawca i co dokładnie zrobił?

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej wiceprezydent Poznania, Magdalena Pietrusiak-Adamska, ujawniła, że za wyciekiem stoi „osoba związana z poznańskim Rozbratem”. To właśnie ta osoba, pracująca w POSUM, miała dopisywać do kartotek pacjentów słowo „VIP” – w przypadku osób związanych z samorządem. Następnie zrzuty ekranu z tymi dopiskami trafiały do portalu zero.pl.

Celem tych działań było stworzenie wrażenia, że pacjenci powiązani z urzędem miasta są traktowani w sposób uprzywilejowany. Jak podkreśliła wiceprezydent, ingerencja miała charakter celowy i zaplanowany, a jej skutki mogły narazić na szwank reputację zarówno pracowników, jak i całej instytucji.

Reakcja miasta i kroki prawne

Władze Poznania nie zamierzają bagatelizować sprawy. O incydencie natychmiast poinformowano organy ścigania, w tym prokuraturę, która prowadzi obecnie postępowanie w tej sprawie. Miasto zapowiada również wewnętrzne audyty, które mają sprawdzić, czy podobne praktyki nie miały miejsca wcześniej.

– To poważne naruszenie zaufania publicznego. Nie możemy pozwolić, aby ktokolwiek w ten sposób manipulował danymi medycznymi naszych mieszkańców – mówiła podczas konferencji Magdalena Pietrusiak-Adamska. Dodała, że POSUM wdrożył już procedury mające na celu zabezpieczenie systemów informatycznych przed kolejnymi nieautoryzowanymi dostępami.

Dlaczego ta sprawa jest tak ważna dla poznaniaków?

Wyciek danych medycznych to nie tylko kwestia prywatności, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Kartoteki pacjentów zawierają wrażliwe informacje o stanie zdrowia, które mogą być wykorzystane w sposób niezgodny z prawem. Działania sprawcy podważają zaufanie do publicznej służby zdrowia i rodzą pytania o skuteczność zabezpieczeń w innych placówkach.

Dla mieszkańców Poznania to sygnał, że nawet instytucje zaufania publicznego nie są odporne na wewnętrzne nadużycia. Dlatego tak ważne jest, aby władze miasta działały transparentnie i wyciągnęły konsekwencje wobec winnych.

Co dalej w sprawie wycieku?

Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura, a miasto zapowiada, że będzie informować o kolejnych krokach. Do czasu zakończenia postępowania nie ujawniono nazwiska pracownika, który miał dopuścić się naruszenia. Wiadomo natomiast, że osoba ta została już odsunięta od obowiązków.

– Będziemy wracać do tej sprawy, aby mieszkańcy mieli pełną jasność co do jej przebiegu i konsekwencji – zapowiedziała wiceprezydent. Pozostaje mieć nadzieję, że podobne incydenty nie powtórzą się w przyszłości, a systemy ochrony danych w poznańskich placówkach medycznych zostaną wzmocnione.

Informacje przekazał Urząd Miasta Poznania.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Doświadczony naczelny z 22-letnim stażem, pilnuje wiarygodności i tempa lokalnych newsów.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!