Sobota, 1 sierpnia 2026
Imieniny: Alfons, Nadia, Piotr

Kibice Lecha wściekli po występie Marchwińskiego z Cracovią. PZPN wyjaśnia, czy był to skandal

Reklamuj sie w tym artykule

W 66. minucie sobotniego meczu Cracovii z Lechem Poznań na boisko wszedł Filip Marchwiński – wychowanek Kolejorza, który tego lata wrócił do Polski z włoskiego US Lecce. I właśnie ten fakt wywołał burzę wśród kibiców Lecha, którzy natychmiast przypomnieli sobie o karze zawieszenia, jaką zawodnik otrzymał jeszcze w poprzednim sezonie. Czy doszło do skandalu i czy Cracovia powinna była odnieść walkowera? Sprawę wyjaśniły władze ligi.

Skąd wzięły się wątpliwości kibiców?

Wszystko zaczęło się od czerwonej kartki, którą Marchwiński zobaczył w końcówce sezonu 2023/2024 w meczu Lecha z Koroną Kielce. Sędzia ukarał go wówczas dwoma meczami zawieszenia. Pierwszą karę pomocnik odbył jeszcze w barwach Lecha – pauzował w spotkaniu z Górnikiem Zabrze. Później jednak wyjechał do Włoch, gdzie został wypożyczony do US Lecce, a wielu fanów uznało, że drugi mecz dyskwalifikacji powinien „odrobić” dopiero teraz, po powrocie do Ekstraklasy.

W sieci natychmiast pojawiły się głosy o możliwym walce na korzyść Lecha Poznań. Kibice argumentowali, że Marchwiński nie powinien był wystąpić w meczu z Cracovią, skoro jego zawieszenie nie zostało w pełni odbyte. Cracovia oficjalnie milczała, ale atmosferę podgrzewały spekulacje o błędzie proceduralnym.

Co ustaliły PZPN i Ekstraklasa?

Ostatecznie sprawę zamknął szef biura prasowego PKO Ekstraklasy. Po dokładnej analizie historii zgłoszeń okazało się, że Marchwiński odbył całą karę dwóch meczów jeszcze w barwach Lecha. Zawodnik został uprawniony do gry w Ekstraklasie 16 lipca 2024 roku, a Lech rozegrał wtedy dwa mecze (21 i 27 lipca), w których Marchwiński nie wystąpił – tym samym pełne zawieszenie zostało zrealizowane.

Dziennikarz Grzegorz Wojtowicz, znający kulisy sprawy, uspokajał nastroje:

Nikt się w Cracovii nie zagapił. Wiedzieli o kartce. Sprawdzali. Mógł grać w Poznaniu.

Grzegorz Wojtowicz, dziennikarz

Wszystko wskazuje więc na to, że pomocnik Cracovii został wystawiony zgodnie z przepisami, a walkower nie wchodzi w grę. Kibicom Lecha pozostaje jedynie żal, że „ich” wychowanek wystąpił przeciwko nim – i to legalnie.

Dlaczego ta sprawa jest ważna dla lokalnej społeczności?

Dla kibiców Lecha Poznań to nie tylko kwestia regulaminowa, ale przede wszystkim emocjonalna. Marchwiński to wychowanek klubu, który przez lata był symbolem młodości i nadziei na przyszłość. Jego transfer do Włoch i powrót do Polski w barwach rywala to sytuacja bezprecedensowa, która budzi ogromne emocje wśród fanów. Dodatkowo, każdy mecz Lecha z Cracovią ma swoją historię i stawkę, a kwestia ewentualnego walkowera mogła wpłynąć na układ sił w tabeli.

Sprawa pokazuje też, jak ważna jest precyzja w interpretacji przepisów – zarówno dla klubów, jak i dla samych zawodników. Dla lokalnej społeczności to także lekcja, że nawet pozornie oczywiste sytuacje mogą wymagać dogłębnej analizy.

Co dalej?

Na ten moment sprawa jest zamknięta – Cracovia może spać spokojnie, a Lech musi pogodzić się z porażką w tej kwestii. Pozostaje pytanie, czy kibice Kolejorza wybaczą Marchwińskiemu występ przeciwko swojemu byłemu klubowi, czy też będą mu to pamiętać przez długi czas. Jedno jest pewne – temat ten na długo pozostanie w pamięci fanów Ekstraklasy.

Informacje przekazało biuro prasowe PKO Ekstraklasy.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Agnieszka Jurewicz

Reporterka z 11-letnim doświadczeniem, opisuje ludzi i kulturę Poznania z uważnością.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!