Szokujące zarzuty w POSUM. Pracownica rejestracji: to ja ujawniłam system faworyzowania elit
Czy w poznańskiej przychodni POSUM przez lata funkcjonował nieformalny system priorytetowej obsługi dla urzędników i ich rodzin? Pracownica rejestracji, która zdecydowała się wystąpić jako sygnalistka, twierdzi, że tak – i stawia poważne zarzuty pod adresem kierownictwa oraz władz miasta.
Odpowiedź na zarzuty magistratu
Przypomnijmy: władze Poznania poinformowały, że jedna z pracownic miała bezprawnie dopisywać przy kartotekach pacjentów oznaczenie „VIP”, a następnie przekazywać zrzuty ekranów osobom nieuprawnionym. Według magistratu miało to sugerować, że osoby związane z samorządem korzystają z uprzywilejowanego dostępu do opieki medycznej. Sprawę skierowano do organów ścigania.
Teraz głos zabrała sama zainteresowana – członkini Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. W opublikowanym oświadczeniu podkreśla, że działa jako sygnalistka w rozumieniu ustawy o ochronie sygnalistów i że ujawnienie informacji było podyktowane zagrożeniem interesu publicznego. Twierdzi, że to nie ona jest sprawczynią chaosu, ale demaskatorką systemu.
System faworyzowania elit?
W swoim stanowisku pracownica opisuje praktyki, które rzekomo obserwowała od początku zatrudnienia. Według jej relacji personel rejestracji regularnie otrzymywał polecenia zapisywania na wizyty poza kolejnością osób pełniących funkcje w Urzędzie Miasta Poznania oraz w miejskich spółkach – a także członków ich rodzin. Przy nazwiskach takich pacjentów pojawiały się oznaczenia: „VIP” lub „Urząd Miasta”, które miały sygnalizować priorytetową obsługę.
Jej zdaniem standardowy system umawiania wizyt opierał się na papierowych kolejkach w segregatorach, a pacjenci często nie otrzymywali konkretnych terminów. Taki sposób organizacji – twierdzi – sprzyjał kierowaniu wybranych osób do specjalistów poza kolejnością. W oświadczeniu wskazuje także, że administracja placówki miała zwracać uwagę na nieprawidłowości związane z papierowymi kolejkami i instruować personel, jak zachować się podczas kontroli. To jednak na razie tylko jej jednostronna wersja.
- Oznaczenia „VIP” i „Urząd Miasta” w kartotekach pacjentów
- Papierowe kolejki zamiast cyfrowego systemu rejestracji
- Instruktaż dla pracowników na wypadek kontroli – według sygnalistki
Próba ukrycia dowodów czy standardowe procedury?
Odnosząc się do działań podjętych po ujawnieniu sprawy, pracownica twierdzi, że zabezpieczenie komputerów w rejestracji oraz komunikaty wydawane przez kierownictwo odbiera jako próbę ukrycia dowodów. Zdecydowała się na publiczne ujawnienie informacji, ponieważ – jak argumentuje – zgłoszenie wyłącznie odpowiednim instytucjom mogłoby być nieskuteczne ze względu na strukturę nadzoru nad POSUM.
Na koniec oświadczenia zapewnia, że wszystkie jej słowa są zgodne z prawdą i deklaruje gotowość do podjęcia dalszych kroków prawnych za pośrednictwem swojego pełnomocnika. Sprawa pozostaje przedmiotem postępowania organów ścigania.
Dlaczego to ważne dla poznaniaków? Jeśli zarzuty sygnalistki się potwierdzą, oznaczałoby to, że w publicznej placówce medycznej przez lata obowiązywały nieformalne przywileje dla osób związanych z władzą. Uderza to w podstawową zasadę równego dostępu do świadczeń zdrowotnych i podważa zaufanie do samorządu. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy ich wizyty były przesuwane na rzecz urzędników i ich bliskich.
Na razie miasto utrzymuje, że dopiski „VIP” zostały wprowadzone przez pracownika bez wiedzy i zgody kierownictwa. Sygnalistka przekonuje, że to odzwierciedlały rzeczywisty sposób organizacji zapisów. Ostateczna ocena obu wersji będzie należeć do prokuratury. Czekamy na rozwój śledztwa.
Źródło: oświadczenie pracownicy POSUM oraz informacje przekazane przez Urząd Miasta Poznania.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!