VIP-owska lista w POSUM? Miasto zawiadamia prokuraturę, sygnalistka mówi o długotrwałym procederze
Czy w poznańskiej przychodni POSUM przez lata faworyzowano urzędników magistratu, omijając kolejki pacjentów? A może to prowokacja jednej osoby, która – jak twierdzi dyrekcja – celowo manipulowała danymi, by wywołać aferę? Sprawą zajmuje się już prokuratura, a w publicznej debacie ścierają się dwie skrajnie różne wersje wydarzeń. Sygnalistka z OZZ Inicjatywa Pracownicza opisuje proceder, który miał trwać od lipca 2025 roku – czasu oczekiwania na wizytę do niektórych specjalistów sięgał nawet 2-3 lat, a wybrani pacjenci z adnotacją „VIP” mieli być przyjmowani w ciągu kilku dni.
Sygnalistka ujawnia: adnotacje VIP i pomijanie kolejek
Do naszej redakcji trafiło oświadczenie związku zawodowego OZZ Inicjatywa Pracownicza. Jak wynika z relacji kobiety zatrudnionej w POSUM od lipca 2025 roku na stanowisku rejestratorki medycznej, od pierwszych dni pracy była świadkiem sytuacji, w których przełożeni nakazywali zapisywanie poza kolejnością osób pełniących wysokie funkcje w Urzędzie Miasta Poznania – w tym członków rodziny jednego z wiceprezydentów oraz osób związanych ze spółkami miejskimi.
„Rejestratorki, w tym również ja, otrzymywały od przełożonych polecenia dopisywania przy tego rodzaju pacjentach adnotacji 'VIP', 'Urząd Miasta' i tym podobnych. Adnotacje te miały na celu poinformowanie innych pracowników POSUM, że dana osoba powinna być traktowana w sposób uprzywilejowany.”
Sygnalistka, pracownica POSUM (relacja złożona OZZ Inicjatywa Pracownicza)
Kobieta zwraca uwagę, że standardowi pacjenci nie otrzymują konkretnych terminów wizyt – są wpisywani do papierowego segregatora, który – jak podkreśla – administracja nakazywała ukrywać podczas kontroli. Dopiero później dane są przenoszone do systemu informatycznego, co pozwalało na dowolne manipulowanie kolejnością. Jej zdaniem proceder trwał długo, a dowody – w postaci zrzutów ekranów i dokumentów – są w stanie przedstawić odpowiednim instytucjom.
POSUM ripostuje: to działanie sabotażysty, nie system
Kilka dni przed ujawnieniem sprawy przez związek, Poznański Ośrodek Specjalistycznych Usług Medycznych wydał oświadczenie, w którym jednoznacznie zaprzeczył istnieniu jakiejkolwiek ścieżki VIP. Według dyrekcji to jeden z pracowników – osoba związana ze środowiskiem anarchistycznym „Rozbrat” – celowo wprowadzała oznaczenia „VIP” przy wybranych wizytach, a następnie wykonywała zrzuty ekranów i przekazywała je mediom, w tym dziennikarzom portalu zero.pl.
POSUM podkreśla, że skala zdarzenia jest ograniczona – dotyczy kilku pacjentów, którzy zostaną poinformowani o naruszeniu ich danych wrażliwych. Wskazano również na zbieżność czasową: działania manipulacyjne miały miejsce w czerwcu 2026 roku, podobnie jak atak na prezydenta Poznania podczas sesji rady miasta 16 czerwca, a także udział tej samej osoby w zgromadzeniu wspierającym napastnika. Dyrekcja twierdzi, że celem było wywołanie kryzysu wizerunkowego i zdyskredytowanie miejskich instytucji.
Prokuratura w grze – dwie narracje, jeden śledztwo
Miasto Poznań oraz POSUM złożyły zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z nieuprawnionym udostępnieniem danych osobowych pacjentów i przekroczeniem uprawnień. Śledztwo ma wyjaśnić, czy faktycznie doszło do faworyzowania urzędników, czy też – jak twierdzi dyrekcja – do celowej prowokacji. Sygnalistka natomiast obawia się, że działania kierownictwa przychodni zmierzają do zniszczenia dowodów. Wskazuje, że organem nadzoru nad POSUM jest jeden z wiceprezydentów miasta, a wśród nazwisk z adnotacją „VIP” pojawia się również to samo nazwisko – dlatego, jej zdaniem, zgłoszenie zewnętrzne do organu publicznego nie byłoby skuteczne. Zdecydowała się na ujawnienie publiczne za pośrednictwem związku i złożyła już zawiadomienie do prokuratury przez swojego pełnomocnika.
Niezależnie od wyniku śledztwa, sprawa rzuca cień na działanie publicznej służby zdrowia w Poznaniu. Jeśli potwierdzą się zarzuty sygnalistki, oznaczałoby to, że dostęp do lekarzy specjalistów w POSUM był reglamentowany nie według potrzeb zdrowotnych, lecz według politycznych powiązań. Jeśli natomiast rację ma dyrekcja, mamy do czynienia z poważnym naruszeniem bezpieczeństwa danych medycznych i próbą destabilizacji miejskich instytucji.
Dla mieszkańców Poznania, którzy czekają na wizyty w POSUM nawet po kilka lat, ta sprawa ma fundamentalne znaczenie: chodzi o zaufanie do systemu, który powinien leczyć wszystkich po równo. W najbliższych tygodniach prokuratura będzie przesłuchiwać świadków i analizować zabezpieczone materiały. Możliwe, że poznamy też stanowisko Urzędu Miasta, który jako organ nadzorujący POSUM jest stroną w konflikcie.
Źródło: oświadczenia OZZ Inicjatywa Pracownicza i Poznańskiego Ośrodka Specjalistycznych Usług Medycznych.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!