Lech Poznań rozbił szwajcarskiego rywala 7:0 i jest o krok od Ligi Europy
To był wieczór, który kibice Kolejorza zapamiętają na długo. Lech Poznań w pierwszym meczu eliminacji Ligi Europy rozgromił szwajcarskiego rywala 7:0, ustanawiając rekordowe zwycięstwo w pucharach. Po takim wyniku awans do fazy ligowej wydaje się być w zasięgu ręki, a rewanż za tydzień w Szwajcarii będzie już tylko formalnością.
Fenomenalny początek i błyskawiczne prowadzenie
Lech od pierwszych minut narzucił rywalowi swoje warunki. Szybka ofensywa i agresywny pressing sprawiły, że Szwajcarzy nie mogli złapać oddechu. Już w 10. minucie Patrik Wålemark technicznym strzałem od słupka dał Lechowi prowadzenie. To był dopiero początek popisu.
W 20. minucie Allahaar Sayyadmanesh wykorzystał sam na sam z bramkarzem po asyście Pabla Rodrígueza i podwyższył na 2:0. Zaledwie pięć minut później Wålemark ponownie wpisał się na listę strzelców, tym razem po asyście Michała Gurgula. Do przerwy Lech prowadził już 5:0, a swoje trafienia dołożyli Mateusz Skrzypczak i Radosław Murawski.
Koncertowa gra w drugiej połowie i debiut Berggrena
Po zmianie stron Lech nie zwolnił tempa. W 48. minucie Daniel Håkans strzałem zza pola karnego, po rykoszecie, zdobył szóstego gola. Rywale nie mieli żadnych argumentów, a Kolejorz kontrolował wydarzenia na boisku. W 80. minucie Robert Gumny, który wszedł z ławki, efektownym lobem po asyście Gurgula ustalił wynik na 7:0.
W tym meczu z ławki weszli również Karol Delikat oraz debiutujący w barwach Lecha Berggren. Dla młodego zawodnika był to szczególny wieczór – pierwsze minuty w koszulce Kolejorza okraszone takim wynikiem to coś, o czym marzy każdy piłkarz.
Rekordowe zwycięstwo i krok do fazy ligowej
Wygrana 7:0 to rekordowe zwycięstwo Lecha w rozgrywkach pucharowych. Piąte trafienie Wålemarka w eliminacjach potwierdza, że jest on w znakomitej formie. Dla mieszkańców naszego miasta to ogromny powód do dumy – Lech nie tylko wygrywa, ale robi to w spektakularnym stylu, dając nadzieję na awans do fazy ligowej Ligi Europy.
Rewanż za tydzień w Szwajcarii będzie już tylko formalnością, ale kibice z pewnością nie odpuszczą i będą wspierać drużynę w drodze po kolejny sukces. Lech pokazał, że stać go na wielkie rzeczy, a my możemy być świadkami czegoś wyjątkowego.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!