Zatrzymani po ataku w tramwaju. Poznaniak stanął w obronie nastolatka z Ukrainy
Policja zatrzymała dwóch mężczyzn podejrzewanych o atak w tramwaju, do którego doszło po tym, jak ponad 60-letni mieszkaniec Poznania stanął w obronie ukraińskiego nastolatka.
Zatrzymanie po sprawie z tramwaju
Jak przekazała wielkopolska policja, obu podejrzanych ujęto we wtorek. Pierwszy z nich ma 38 lat i pochodzi z Grunwaldu. Funkcjonariusze wskazują, że był wcześniej wielokrotnie notowany za przestępstwa kryminalne oraz narkotykowe.
Drugi mężczyzna ma 41 lat, mieszka na Wildzie i również był wielokrotnie notowany za przestępstwa kryminalne. Obaj mają usłyszeć zarzuty w środę po doprowadzeniu do prokuratury.
Jak doszło do napaści
Do zdarzenia doszło w piątek w tramwaju kursującym na trasie Dębiec - osiedle Sobieskiego. Według ustaleń policji grupa nietrzeźwych mężczyzn zaczęła obrażać ukraińskiego nastolatka, a gdy ten wysiadał z pojazdu, został uderzony w głowę.
Na agresję zareagował starszy pasażer, który zwrócił napastnikom uwagę. To sprowokowało kolejną eskalację: jeden z mężczyzn miał opluć go, a potem doszło do rękoczynów. Poszkodowany wrócił do domu, ale po kilkudziesięciu minutach stracił pamięć i trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Jakie zarzuty przygotowano
Podejrzani mają odpowiedzieć za uszkodzenie ciała o charakterze chuligańskim oraz znieważenie na tle narodowościowym. Śledczy analizują przebieg ataku i zachowanie obu zatrzymanych, którzy – jak podaje policja – byli już wcześniej znani organom ścigania.
Sprawa ma wyraźny wymiar nie tylko kryminalny, ale też społeczny. Dotyczy bezpieczeństwa w komunikacji miejskiej, reakcji świadków na przemoc i granic przyzwolenia na agresję wobec osób atakowanych z powodów narodowościowych. W takich sytuacjach mieszkańcy oczekują szybkiej reakcji służb i jasnego sygnału, że podobne zachowania nie pozostaną bez konsekwencji.
Co będzie dalej
Po środowym doprowadzeniu do prokuratury ma zapaść decyzja o dalszych krokach procesowych wobec zatrzymanych. To od ustaleń śledczych i materiału dowodowego będzie zależeć, jak sprawa potoczy się w kolejnych dniach.
W centrum pozostaje jednak pytanie o bezpieczeństwo pasażerów i gotowość do reagowania, gdy ktoś pada ofiarą przemocy w miejscu publicznym. W tym przypadku reakcja świadka zakończyła się dla niego obrażeniami, ale pozwoliła nagłośnić sprawę i doprowadzić do zatrzymania podejrzanych.
Informacje przekazała wielkopolska policja.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!